Żółty azyl w Ciborzu - funkcjonował w szpitalu psychiatrycznym w Ciborzu. Przestępcy traktowali szpitalne sale jak hotelowy pokój. A nawet romansowali z pielęgniarkami.Co łączyło znanego gangstera Ł., zielonogórskiego dilera narkotyków Z., znanego kombinatora J., czy klasycznego bandziora S. lub naciągacza J. z jednym z najbardziej znanych polskich psychiatrów? Nie, nie studiowanie ludzkiej psychiki, ale pociąg do łatwego grosza. Wszyscy ci panowie - z wyjątkiem oczywiście medyka - legitymowali się żółtymi papierami wystawionymi przez doktora K. z Ciborza uchodzącego wówczas, na przełomie minionego i obecnego wieku, za tuza polskiej psychiatrii.