Można by rzecz, że Hrabi to w połowie Potem. 50 procent składu to pierwszy potemowiec Dariusz „Kamol” Kamys oraz Joanna Kołaczkowska (z domu Chuda, szwagierka Kamola zresztą), która do Potem została zaproszona po odwieszeniu się tej słynnej formacji w 1989 r.
Aśka miała już wtedy sceniczny staż, zdobyty w Drugim Garniturze i w działaniach Formacji ZAŚ. Potem przeszło do legendy w roku 1999 r., ale nie samą legendą człowiek żyje. W 2002 r. Kamol jest już po przygodzie z Hi-Fi (tworzył duet z Grzegorzem Halamą), Aśka ma na koncie udane produkcje filmowe, dochodzi pianista Łukasz „Lopez” Pietsch, a za jakiś czas Tomasz „Bajer” Majer (wcześniej Pseudomin, EK, Miłe Twarze) zajmie wakat po Krzysztofie Szubzdzie - Hrabi staje się faktem i zaczyna coraz mocniej zaznaczać swą obecność na satyrycznej scenie. A robi to przy pomocy programów koncepcyjnych, z tematem przewodnim. „Hrabi Dracula”, „Kobieta i Mężczyzna”, „Terapia” zdobywają coraz większe rzesze fanów. W „Syf i Malaria” według scenariusza Władysława Sikory, aktorzy Hrabi pozwalają sobie nawet na zaplanowane zaniedbanie (ktoś zapomina rekwizytu, ktoś myli kwestie, z demolkę scenografii włącznie). Najnowszy program „Savoir - Vivre” będzie można zobaczyć na 6. Festiwalu Kabaretu w Zielonej Górze już 3 grudnia.
Czy Hrabi to kontynuacja Potem? Raczej nowy byt w wykonaniu dobrze znanych twórców, którzy od swoich korzeni się nie odcinają. I bardzo dobrze.
hak
- Zgłoś naruszenie
- Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować



Komentarze (0)