DrukujDrukuj

Tajemnice zakonnej krypty w Szprotawie

Autor:
mod1

10 lutego 2009 roku zespół naukowców, pod wodzą antropologa zszedł pod posadzkę szprotawskiego kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Znajdują się tam pochówki sióstr magdalenek sprzed kilkuset lat.

Sceny jak z horroru. Z podziemnej krypty ubrani jak chirurdzy ludzie wyciągają trumny. Po chwili z jednej z nich zdejmują pokrywę. Spodziewamy się szkieletu, w końcu te ludzkie szczątki leżą tutaj kilkaset lat. Jednak tutaj widać elementy stroju, włosy, krzyż...

Wszystkie miały na imię Maria. Dopiero drugie miano pozwalało odróżnić jedną od drugiej. Naukowcy, którzy pod wodzą antropologa zeszli do podziemnej krypty pod szprotawskim kościołem, mogli odróżnić je także po inskrypcjach na trumnach, a nawet po... szatach. Przeorysze były pochowane w jedwabiach i atłasach, szeregowe magdalenki w zgrzebnych szatach. Wszystkie ściskały w dłoniach krzyże.

- W krypcie panowały idealne warunki, suche powietrze, stąd zwłoki uległy mumifikacji - mówi Anna Wrzesińska, antropolog z poznańskiego Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy.

Naukowcy przypominają nieco chirurgów. Białe, jednorazowe kombinezony i maski na twarzach. W krypcie mogą znajdować się grzyby, drobnoustroje niebezpieczne dla zdrowia. To one, a nie klątwa faraonów dziesiątkowały egiptologów.

- Dla mnie to niesamowite przeżycie - mówi, odziany w taki strój, szprotawski pasjonat historii, kustosz miejscowego muzeum Maciej Boryna - Może dlatego, że od zawsze słyszeliśmy w Szprotawie, że te podziemia kryją tajemnice. Nagle możemy wejść, zobaczyć...

Stoimy nad otwartą trumną. Spod czepca wygląda kosmyk włosów. I opada na... puste oczodoły kobiecej czaszki. Podobnie jak inne pochowane tutaj niewiasty była zakonnicą z zakonu magdalenek. Pierwsza z nich spoczęła tutaj w roku 1699, ostatnia u progu XIX wieku. Najmłodsza miała lat 39, najstarsza była dobrze po 80-tce. Skąd to wiadomo? Na każdej z trumien znajdowały się inskrypcje zawierające miana patronów, imię zakonne oraz „cywilne”.

- Już po trumnie można poznać przeoryszę - dodaje Wrzesińska. - Podstawowe dane zostały zapisane na metalowej tabliczce. Ile lat żyły, ile spędziły w zakonie.

Siostry magdalenki pojawiły się na Dolnym Śląsku już w XIII wieku. Tworzyły i tworzą wspólnotą o charakterze apostolskim, na prawie papieskim. Siostry używają skrótu pochodzącego z języka łacińskiego: CSMM oraz potocznego określenia: Siostry Magdalenki od Pokuty. Ich strojem jest szary habit oraz welon o jaśniejszym odcieniu. Godłem zgromadzenia jest krzyż osadzony na skale oraz biała lilia i naczynie z wonnym olejkiem... Pierwszy klasztor magdalenek na ziemiach polskich, do którego w 1217 roku przybyło pięć pokutnic z Marsylii, ze wspólnoty założonej przez ojców Jana Tisseranda i Bernarda, został ufundowany w Nowogrodźcu nad Kwisą przez św. Jadwigę Śląską i jej małżonka Henryka Brodatego.

W Szprotawie zajmowały się zapewne opieką nad biednymi, mogły prowadzić szkoły dla dziewcząt. Często zajmowały się tymi „upadłymi”. Sadząc po wieku, który udało się dożyć większości z nich w XVII i XVIII wieku żyły na niezłym poziomie, chociaż nie opływały w złoto i klejnoty.

Radości nie kryje Barbara Bielinis-Kopeć. Zwłaszcza że prace prowadzone są w trybie awaryjnym i mają związek z remontem posadzki kościoła.

- Po zrobieniu dokumentacji krypta zostanie zamknięta, może ksiądz proboszcz opatrzy to miejsce jakąś tablicą - dodaje konserwator. - Powinniśmy to zrobić chociażby z szacunku dla zmarłych. Jednak te prace to wstęp do bardziej gruntownych studiów nad tą świątynią, która ma w sobie relikty romańskie.

Badacze napotkali kilka niespodzianek. Oto spoczywały tutaj szczątki ponad pięćdziesięciu zakonnic, a trumien było tylko 32. Może wykorzystywano niektóre wiele razy? Krypta była także przygotowana na przyjęcie kilkunastu pochówków. Była przygotowana. Widać to nie tylko po specjalnych drewnianych legarach, ale po systemie wentylacji, który sprzyjał mumifikacji zwłok. Niezwykłe jest to, że przetrwały nawet wycięte z papieru podobizny Jezusa przymocowane do prostych, drewnianych krzyży...

Trumny wyglądają niemal identycznie. Jednak okazuje się, że widać rękę wielu „artystów”. Różnią się chociażby ilością popełnionych błędów. Trumny noszą ślady otwierania. Ba, na progu krypty znaleziono rosyjski pocisk. Jednak ktoś przekonał się wówczas, że nie ma tutaj kosztowności.

- Już w XV wieku władca nakazał szprotawskim mniszkom bardziej skromne noszenie się - dodaje Boryna. - Może od tamtych czasów przetrwał mit o bogactwie zakonnic. Jednak tutaj łatwo przekonać się, że nie pozwalały sobie na zbytki,

A wielbiciele tajemnicy już zacierają dłonie. Badania georadarem wykazały, że nie jest to ani jedyna krypta, ani jedyny korytarz. A od lat krąży po mieście legenda o podziemnym labiryncie pod całym miastem...

autor: Dariusz Chajewski


Twoja ocena: Brak Średnia: 4.1 (9 głosów)